Dlaczego copywriterka nie śpi w nocy?

Dlaczego copywriterka nie śpi w nocy?

/ Bo trzyma kredens /

Pisanie jest dla mnie jedną z najwspanialszych rzeczy na świecie. Przychodzi mi naturalnie i bardzo rzadko natrafiam na blokady twórcze. Niezależnie od zleconego tematu, po krótszym lub dłuższym przemyśleniu, zasiadam przed klawiaturą i wpadam w rutynę stuków-puków. Uwielbiam to. Zdarzają mi się sytuacje idealne, gdy słowa wylewające się ze mnie i rejestrowane na ekranie monitora, od samego początku układają się w logiczną całość. Redakcja jest w zasadnie powierzchowna, błędy nie istnieją, chwilo trwaj! Niestety, takie momenty zdarzają się za rzadko. A prawie w ogóle nie trafiają się, gdy piszę tekst na własny użytek.

Kiedy pracuję nad zleceniem, bardzo bronię się przed przesadnym perfekcjonizmem. Gdy widzę, że kolejny raz coś poprawiam i w zasadzie nie pamiętam dlaczego, przestaję i najczęściej odsyłam tekst do zleceniodawcy. Bo ta informacja zwrotna jest tu najistotniejsza, nadaje kierunek i odblokowuje moje twórcze myślenie.

Inaczej jest, gdy piszę dla siebie. Niby to proste, jeśli napisało się już wiele tekstów, bio, ofert, sloganów, tytułów, haseł… ale jednak wciąż coś mi nie pasuje. I nie mam za bardzo kogo zapytać o zdanie. Sama sobie jestem klientem, sama sobie muszę poprawić.

Od pierwszej chwili, gdy zdecydowałam się na otwarcie firmy, powtarzałam sobie, że lepiej jest coś zrobić jakoś, niż wiecznie poprawiać i nie wypuszczać z rąk… Bo, dla jasności, to już moje kolejne podejście do własnej działalności. Jak mówi mistrzyni zarządzania czasem – Ola Budzyńska, „zrobione jest lepsze od doskonałego”. I niby ok. W teorii. Wiem przecież, że aby ruszyć z kopyta, potrzebuję strony internetowej, krótkiej, zwięzłej i koniecznie czytelnej oferty, a przede wszystkim determinacji w poszukiwaniu klientów. Ale im coś prostsze, tym trudniejsze.

I tak uzbrojona w tę wiedzę, jednak uległam podszeptom diabła… Stronę stworzyłam w ciągu jednego dnia, przez trzy kolejne poprawiałam ją, a wczoraj w nocy ponownie napisałam teksty na stronę. Od nowa. Wydaje mi się ona teraz bardziej moja. Czytelniejsza. Przyjemniejsza w odbiorze. I choć cenię sobie swoje zdanie, to jednak obiektywną być nie mogę. Mimo lęków i oporów muszę ją wypuścić w świat, pokazać Wam i wierzyć, że tym razem trafiłam.

Elwira

PS Klątwa pisarza polega na tym, że im więcej wie, poznaje, uczy się, czyta, rozumie, tym głupszy się staje i prostsze rzeczy knoci. Rodzi to lęk o poprawność najprostszych słów. Takich jak żadki, źrudło, świerzy… Serio. Dajcie znać jak z odbiorem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *