Ludzie tacy trochę bardziej

Ludzie tacy trochę bardziej

(tekst z 3 października 2019 roku)

Jelenia Góra, która jest moim rodzinnym miastem i aktualnie moim domem, pełna jest niesamowitych ludzi, którzy robią cudowne rzeczy. Wrodzona skromność nie pozwala im zbytnio chwalić się sukcesami, dlatego postanowiłam przybliżyć tu ich sylwetki i osiągnięcia. Tak naprawdę nie jest ważne, gdzie kto z nas mieszka, tacy ludzie inspirują do działania każdego, w każdym miejscu. Zaczynam od trzech fantastycznych dziewczyn, które pokazują: czym jest mądre pomaganie i jak prosto jest wspierać potrzebujących. Moje serdeczne koleżanki znane są w Jeleniej Górze, moim zdaniem powinna usłyszeć o nich reszta świata. Gorąco zachęcam do przeczytania i komentowania.

Mądre pomaganie mają we krwi

Nie potrafią sobie wyobrazić innego życia, niż to, które mają. Pełne dziecięcego śmiechu, codziennych trosk i wiecznego niedospania. W takich warunkach funkcjonują, wpadają na wspaniałe pomysły i, co najważniejsze, realizują je wspólnie. Trzy jeleniogórskie mamy działają społecznie, wymyślają inicjatywy dla rodzin i wspierają potrzebujących. Wszystko to godzą z opieką nad swoimi dziećmi, prowadzeniem domu i pracą.

***

Ta historia zaczyna się w 2018 roku, kiedy to Katarzyna Sobczyk, znana głównie jako administratorka popularnej fejsbukowej grupy Mama w mieście Jelenia Góra, wychodzi z dziećmi na plac zabaw koło swojego domu. Plac znany w zasadzie w całym mieście, jednak nie jest to dobra sława. To taka toaleta dla ubogich, gdzie ludzkie odchody leżą kilka centymetrów od piaskownicy. Żal się tam bawić, jednak nie ma w pobliżu niczego innego. Kasia i inne mamy korzystające z tego placu postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Piszą projekt, który bierze udział w głosowaniu na Jeleniogórski Budżet Obywatelski. Prowadzą kampanię promocyjną wśród swoich koleżanek, w internecie, a w efekcie wygrywają. Plac zabaw przy ulicy Okrzei zmieni się. Dzięki nim.

***

Kiedy poznałam te trzy wspaniałe dziewczyny, byłam w niemałym szoku. Wydawało mi się, że godzenie tylu ról jest niemożliwe, a już na pewno nikt nie robi tego z własnej woli. Bardzo się pomyliłam. Kasia Sobczyk, Katarzyna Krawczyk-Demczuk i Malwina Drobnik czerpią ogromną energię do działania właśnie z tego, że tyle robią. Każde ich przedsięwzięcie niesie za sobą kilka nowych pomysłów. Pomysłów, które jak same mówią, być może uda się zrealizować… jeśli doba odrobinę się rozciągnie, albo chociaż dzieci staną się bardziej samodzielne.

Po pierwsze – matki

W przypadku tych dziewczyn dar niesienia pomocy ma dłuższą historię niż macierzyństwo. – Zawsze się udzielałam, wyniosłam to z domu rodzinnego. Wokół mnie zawsze było dużo ludzi i coś się działo. Nie lubię być cicha – mówi Malwina Drobik, doradczyni chustonoszenia w Zachustowanej Jeleniej Górze. – Działałam społecznie od dawna, byłam w harcerstwie, gdzieś się tam kręciłam, bez potrzeby nie ukończyłabym szkoły o kierunku pracownika socjalnego – dodaje Katarzyna Krawczyk-Demczuk, także doradczyni chustonoszenia w ZJG. – W mojej rodzinie tego raczej nie było, to było we mnie. Taka potrzeba działania dla innych – mówi Kasia Sobczyk i dodaje – Kiedy postanowiliśmy, że tu będziemy żyć, zaczęłam poprawiać to, co mi przeszkadza… w mieście, w społeczności jeleniogórskiej. Zamiast marudzić, wzięłam się do roboty.

Nie da się ukryć, że wraz z pojawieniem się dzieci zmienił się kierunek, w którym ową pomoc kierują. Bo kiedy na świat przychodzą maluszki, życie kobiety zmienia się w ogromnym stopniu. Nie chodzi tylko o ilość obowiązków, których przybywa w zastraszającym tempie, lecz głównie o postrzeganie rzeczywistości. Pewne rzeczy, do tej pory ważne i najważniejsze, tracą na znaczeniu. Inne, na które do tej pory nie zwracało się uwagi, wychodzą na pierwszy plan. Taka reorganizacja życia, a przede wszystkim sposobu myślenia, przynosi wiele dobrego. Moje trzy rozmówczynie są tego najlepszym dowodem. – To był mój cel, mieć dwójkę dzieci. Zawsze miałam potrzebę działać, lecz nie zawsze miałam na to czas. Pojawienie się dzieci i przeprowadzka do Jeleniej Góry umożliwiły mi wreszcie realizowanie się na tym polu – mówi Kasia Sobczyk. – Wszyscy mówią: zacznij od siebie, ale to tak faktycznie jest. Zacznij edukować swoje dzieci i rób dobrze, a wtedy one złapią to od ciebie. Ucz przykładem – dodaje Malwina Drobnik.

Po drugie – kobiety

Równowaga w przyrodzie powinna być zachowana w każdej kwestii, tak samo jest tutaj. Będąc wspaniałą matką, trzeba pamiętać o sobie i być równie wspaniałą kobietą. Dlatego czas dla siebie to coś, o co dziewczyny dbają od lat. Tak jak ich rodziny są przyzwyczajone do tego, że mama ma taki czas, tak teraz chciałyby, aby inne kobiety zrozumiały, że też mogą żyć w ten sposób. Jedną z inicjatyw, jakie prowadzą, są spotkania chustowe z mamami przy kawie. Robią to regularnie, na spotkanie można przyjść z maluchami, które jeszcze nie mogą rozstawać się z mamusią, ale i samemu, jeśli brzdące na to pozwalają. Na tych spotkaniach rozmawia się o wszystkim. – Imprezy okołochustowe są po to, żeby zaktywizować mamy, które powinny wiedzieć, że warto wyjść z domu do innych kobiet, będących na tym samym etapie życia i wymienić się doświadczeniami. Wyjść z internetu w świat realny – mówi Malwina Drobnik. – Każda z nas wnosi coś ze swojego doświadczenia i możemy z tego czerpać. Widzę tę potrzebę wśród mam, które spotykam podczas nauki chustonoszenia. A dlaczego mamy? Jednak większość kobiet decyduje się zostać mamą. Świadomie lub mniej, ale jednak większość z nas posiada dzieci. To w jakiś sposób kreuje naszą kobiecość i nasze spojrzenie na życie. Ja to widzę po sobie. Każda kobieta, która urodzi dziecko, jej spojrzenie się zmienia. Dlaczego się nie spotykać i nie wymieniać swoimi doświadczeniami, odczuciami? Można o tym mówić, można tylko słuchać, ale warto się spotykać, bo ważne jest takie kobiece wsparcie – dodaje.

Po trzecie – przyjaciółki

O tym, że się przyjaźnią, nie powinnam w zasadzie wspominać, bo jest to oczywiste. Ale już o tym, ile osób zgromadziły wokół siebie, warto. Dobra energia przyciąga innych, tak jest i w ich przypadku. Na ogłaszane przez nie akcje zgłaszały się inne dziewczyny, głównie mamy, które chciały dołożyć swoją cegiełkę. Na spotkania szyciowe, podczas których powstawały prześcieradła do szpitala, trzeba było się zapisywać, tyle było chętnych! Do dziś wiele z tych osób trzyma się razem, w gotowości do działania na każde wezwanie matek-założycielek. Pomiędzy akcjami także kwitnie przyjaźń, w takiej grupie rodzą się nowe pomysły i panuje wsparcie. – Jedno to mieć pomysł a drugie to znaleźć ludzi, którzy Cię w tym poprą – mówi Kasia Sobczyk. Nie można się z tym nie zgodzić. – To jest wielka adrenalina, bo ludzie w to wchodzą i mówią tak, róbmy to! Żyjemy w takich czasach, w takim tempie, że każdy jest działaczem z pozycji komputera i komórki. I ludzi da się zaktywizować, jeżeli oni mogą chociaż tak się włączyć, pokażą przysłowiowego kciuka, przekażą informację dalej. Jeżeli żyjemy w tej społeczności, to powinniśmy ją poprawiać dla dobra nas wszystkich – dodaje. Działamy razem, jednoczymy się i nawet jak ktoś się nie angażuje finansowo albo nie ma teraz czasu, to on to widzi, być może za jakiś czas będzie chciał i dołączy do nas – dodaje Malwina Drobnik.

Po czwarte – zwyciężczynie

We trzy, razem, spotkały się po raz pierwszy w sierpniu 2018 roku. Miesiąc później zorganizowały festiwal dla mam „Mamy! To”, mający na celu promocję aktywnych zawodowo mam, prowadzących własne biznesy. Był to początek wspaniałej współpracy, która przyniosła wiele dobrego jeleniogórskiemu szpitalowi, oddziałom pediatrii i położniczemu. Miesiąc po festiwalu ruszyły bowiem spotkania szyciowe, na których powstawały prześcieradła oraz poszewki. Sponsorzy dołożyli swoje i szpital otrzymał piękne rożki dla noworodków, koce, inhalatory. Część rzeczy zakupiono z pieniędzy uzbieranych podczas festiwalu. To poruszyło innych do działania.

Zdolni fotografowie z Dolnego Śląska podarowali szpitalowi swoje prace, by uprzyjemnić pobyt pacjentom z oddziału neurologicznego i geriatrii. A fundacja Leroy Merlin w ostatnich tygodniach wyremontowała oddział neonatologii.

Od ubiegłego roku na placach zabaw goszczą przenośne toalety. – Już w roku 2017 spotkałyśmy się z prezydentem Marcinem Zawiłą, który nie wiedział, jakie są potrzeby rodziców. Na sugestię jeleniogórskich mam pojawiły się toi toie – mówi Katarzyna Krawczyk-Demczuk.

Ich kolejnym krokiem była petycja do władz miasta. – W budżecie miasta nie ma środków, które są przeznaczane na modernizację placów zabaw. Podobno dlatego, że nie zgłaszano zapotrzebowania… dlatego zrobiłyśmy petycję i w dwa dni zebrałyśmy 500 podpisów, które przekazałyśmy do urzędu – mówi Kasia Sobczyk. – Nie zmienia to faktu, że kwoty, jakie ma do dyspozycji budżet miasta są o wiele mniejsze niż budżet obywatelski. Dlatego będziemy co roku składać wnioski o modernizację i może w ciągu 3 lat uda się, wspólnymi siłami, wyremontować je wszystkie. To zmienia krajobraz całego miasta.

Pierwszy z nich to modernizacja placu zabaw na Wzgórzu Kościuszki. Projekt zakłada przekształcenie placu w miejsce zabaw z prawdziwego zdarzenia. – W planach jest utworzenie bezpiecznego parku linowego, podobnego do tego, jaki jest w Dino Parku w Szklarskiej Porębie – mówi Kasia Sobczyk. – Walczymy o wymianę zabawek bez atestu. W planach jest atrakcja w kształcie powalonego drzewa, zadaszona piaskownica, ławki dla matek karmiących, stojaki na rowery i bezpieczne podłoże. Zależy nam też na częściowym ogrodzeniu terenu – dodaje. A to dlatego, że plac zabaw znajduje się w ogólnodostępnym parku, do którego wstęp ma każdy.

Drugi projekt dotyczy wsparcia młodych rodziców, którzy coraz chętniej sięgają po chusty i nosidła, z powodzeniem zastępujące powszechnie używane wózki. – W ramach Zachustowanej Jeleniej Góry staramy się dotrzeć do większej ilości rodziców i opiekunów. Chcemy, by bezpłatnie mogli oni nauczyć się motać dziecko, mieli gdzie wypożyczyć niezbędny do tego sprzęt, i zawsze mieli kogoś, kogo mogą się poradzić – mówi Malwina Drobnik. Żeby zaktywizować mamy i wyciągnąć je z domu, w projekcie ujęto zajęcia taneczne dla rodziców z dziećmi, pikniki rodzinne z animacjami dla dzieci w różnym wieku i cykliczne spotkania ze specjalistami z zakresu bezpieczeństwa i promocji zdrowia. – W ramach naszych działań już teraz organizujemy spotkania np. z logopedą czy fizjoterapeutą, co rodzice bardzo sobie cenią – dodaje Katarzyna Krawczyk- Demczuk.

A już wkrótce druga edycja festiwalu „Mamy! To”. Też nie możecie się doczekać?

***

Od sierpnia plac zabaw przy ulicy Okrzei jest częściowo ogrodzony i nie ma na niego wstępu. Prace nad modernizacją trwają. Zniknęły już nieszczęsne murki, będące niechlubną toaletą. Już za kilka tygodni nastąpi uroczyste otwarcie, a na placu pobawią się pierwsze dzieci. Będzie bezpiecznie i czysto.

AKTUALIZACJA – Plac zabaw działa i ma się świetnie, dziewczyny wygrały kolejne fundusze w ramach JBO i działają dalej. materiał filmowy

Elwira

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *